Andrzej Duda wybrał wyjście najgorsze. (Onet.pl)

9 marca 2020

Prezydent podpisał ustawę zasilającą budżet mediów publicznych kwotą blisko 2 mld zł. Decyzja zaskakująca. Po kontrofensywie opozycji w Senacie i awanturze w Sejmie z grand finale w postaci „palca Lichockiej”, notowania Dudy znacząco spadły. Mimo to politycy Prawa i Sprawiedliwości zafundowali sobie powtórkę. Powtórkę, której łatwo było uniknąć odkładając problem finansowania TVP na po wyborach. Wokół ustawy rozpoczęła się zakulisowa, polityczna gra, wewnątrz obozu władzy, której sens trudno zrozumieć.

 Prezydent podpisał ustawę zasilającą budżet mediów publicznych kwotą blisko 2 mld zł. Decyzja zaskakująca. Po kontrofensywie opozycji w Senacie i <a href="https://wiadomosci.onet.pl/opinie/jakub-bierzynski-palec-lichockiej-jest-dla-pis-u-zabojczy-opinia/b7kjvcy" id="6cd8646a-cfce-4d1c-8f9d-0038cd690f47">awanturze w Sejmie z grand finale w postaci „palca Lichockiej”</a>, notowania Dudy znacząco spadły. Mimo to politycy Prawa i Sprawiedliwości zafundowali sobie powtórkę. Powtórkę, której łatwo było uniknąć odkładając problem finansowania TVP na po wyborach. Wokół ustawy rozpoczęła się zakulisowa, polityczna gra, wewnątrz obozu władzy, której sens trudno zrozumieć - pisze dla Onetu Jakub Bierzyński*. Foto: PAP
Prezydent Andrzej Duda podczas konferencji prasowej poświęconej TVP, 6 marca 2020 r.<

  •  Trudno racjonalnie wytłumaczyć podpisanie ustawy przez Andrzeja Dudę. Problem finansowania politycznego zaplecza można było rozwiązać za dwa miesiące nie ponosząc politycznych kosztów
  • Doszło do prawdziwego konfliktu w szeregach władzy. PiS nie jest w stanie skutecznie egzekwować strategii kampanii wyborczej PAD
  • 40 proc. Polaków chce, by media publiczne były finansowane wyłącznie z reklam
  • Podpisując ustawę Duda nie przekona umiarkowanych, a żądaniem dymisji Kurskiego może zrazić sobie najbardziej oddanych wyborców
  • Ceną za kłótnie o własne ambicje najważniejszych polityków prawicy może być utrata władzy

    Na szali ważą się szanse wyborcze Andrzeja Dudy, a to powinien być absolutny priorytet dla obozu władzy. Prezes TVP Jacek Kurski lobbował za podpisaniem ustawy grożąc ogłoszeniem niewypłacalności, organizując listy zbiorowe pracowników i zapowiadając zwolnienia grupowe, ale wydawało się, że wobec celów politycznych partii nie ma szans.

    TVP mogła przetrwać finansowana prowizorycznie do wyborów. Jak powiedział Adam Hofman w wywiadzie dla Roberta Mazurka w RMF: „W normalnej polityce powinien [podpisać ustawę], bo to jest jego zaplecze, a zaplecze musi mieć zasoby, a zasoby to źródła finansowania. Telewizja musi mieć pieniądze, żeby robić robotę, nie? Proste.” Taka decyzja budzi ogromne emocje, więc Hofman radzi: „Zawetujmy, zrobimy sobie na tym cojones [hiszp. jaja, symbol męskości]. (..) Po wyborach jest już nowa ustawa i po wyborach ją podpiszemy. A telewizja w międzyczasie wyemituje sobie bony, zaciągnie pożyczkę. Bo i tak ma to klepnięte.”

    Człowiek bez znaczenia

    Wydaje się, że były naczelny strateg PiS nie umiał przewidzieć decyzji swojej partii, choć zgłoszenie weta byłoby dla prezydenta nieprzyjemne, bo spełniłby tym oczekiwania opozycji. Temat jest mocno eksploatowany w kampanii wyborczej, co pozwalałoby Małgorzacie Kidawie-Błońskiej ogłosić zwycięstwo: PAD ugiął się pod presją, nasze żądanie zostało spełnione.

    Podpisanie było wyborem nieporównanie gorszym. Narracja opozycji będzie podobna: „Znowu podpisał. Wykonuje polecenia prezesa. Notariusz władzy. Długopis”. Duda zostanie przedstawiony jako bezwolna marionetka, obiekt nacisków ze strony władzy i opozycji. Na tyle bezwolny, że woli narazić własną reelekcję niż powiedzieć Kaczyńskiemu: Nie.

    Nie podmiot, lecz przedmiot politycznej gry. Człowiek bez znaczenia.

    Targi, czyli doszywanie cojones

    By uniknąć takich zarzutów doradcy Dudy wymyślili grę w dymisję Kurskiego. Dymisja prezesa TVP była ceną prezydenckiego podpisu. Z Pałacu wypływały przecieki o konflikcie pomiędzy prezydentem i prezesem. Oficjalnie politycy PiS ich nie komentowali. Doszło do tajemniczego spotkania, w trakcie którego negocjowano warunki dymisji. Jarosław Kaczyński stał za Kurskim murem. Duda groził wetem.

    Wyglądało to na grę pozorów, szytą grubymi nićmi ustawkę, której celem, mówiąc językiem Adama Hofmana, miało być przyfastrygowanie prezydentowi pewnej brakującej części ciała. Kłótnia w rodzinie wyglądała na starannie wyreżyserowany spektakl, którego celem miałoby być zachowanie twarzy Andrzeja Dudy. Po co jednak prezydentowi głowa prezesa TVP? Czy do tej pory doskonale nie wywiązywał się z zadania wspierając jego reelekcję?

    Z punktu widzenia Andrzeja Dudy, Kurski poświęcając przytłaczającą część czasu antenowego gloryfikacji jego kandydatury (dewaluacja konkurencji zajmuje zdecydowanie mniejszą część anteny), jest wart każdej wydanej na niego złotówki. Szczególnie w trakcie kampanii wyborczej. Tym bardziej, że „nie są to przecież nasze pieniądze”.

    Po prostu Duda nie ma żadnego powodu, by żądać dymisji Kurskiego. Media wskazują na osobiste niesnaski między panami, ale w polityce osobiste sympatie lub antypatie nie powinny mieć wielkiego znaczenia. Tym bardziej, gdy gra toczy się o najwyższą stawkę – władzę, a animozje dotyczą najbliższej rodziny. Tymczasem Duda wysunął żądanie dymisji Kurskiego na poważnie i Jarosław Kaczyński ugiął się pod presją. Wszystko wskazuje na to, że twórca propagandy dobrej zmiany stracił pracę.

    Zły interes

    Andrzej Duda ubił jednak zły interes. Układ wokół ustawy nie przysporzy mu żadnych korzyści. Umiarkowani wyborcy obrażą się za przekazanie 2 mld zł na propagandę zamiast na zdrowie. Dwa miliardy robią na ludziach wrażenie. To przecież dwa razy więcej niż zdołali zebrać w trakcie 27 lat funkcjonowania Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

    Twardy elektorat PiS wierzący ślepo w propagandę TVP obrazi się za odwołanie Jacka Kurskiego – rycerza dobrej zmiany. Duda zostanie oskarżony o wywołanie wojny w rodzinie, rozbijanie zwartych szeregów, przekładanie własnych ambicji nad nadrzędny cel biało-czerwonej drużyny.

    Doszywanie cojones się nie uda. Głowa Kurskiego jest bez znaczenia. Zbyt niska cena za niezależność. Nikt Andrzeja Dudy nie potraktuje poważnie. Spodziewam się komentarzy w stylu: Tylko na to cię stać? I to po obu stronach politycznej sceny. PAD nic w ten sposób nie osiągnął istotne obniżając szansę własnej reelekcji.

    Tym bardziej, że można było tego uniknąć. Można było, tak jak radził Hofman, na dwa miesiące zapewnić TVP prowizoryczne finansowanie i problem rozwiązać po wyborach. Koszty polityczne byłyby nikłe. Opozycja mogłaby krzyczeć do woli, że PAD oszukał ludzi, ale przecież reklamacji po wyborach nie przyjmujemy.

    Pieniądze

    Hofman w przypływie szczerości powiedział prawdę, propagandowe zaplecze władzy musi mieć zasoby, bo bez zasobów nie przeżyje. TVP jest permanentnie finansowo niewydolna i bez państwowej kroplówki nie przetrwa.

    I to nie dlatego, że wpływy abonamentowe maleją. Andrzej Duda w tej sprawie mijał się z prawdą podczas swojej konferencji prasowej. Jest odwrotnie – wpływy z abonamentu rosną, w 2018 r. wzrosły o 359 mln zł. Problem polega na tym, że w TVP nikt nie musi liczyć się z pieniędzmi według zasady „jesteśmy zbyt ważni, by upaść”.

    I nie jest prawdą, że jest to instytucja biedna, wymagająca wsparcia. TVP ma 2 mld zł wpływów rocznie, z czego z prawie miliard z reklamy i sponsoringu, a drugi miliard z abonamentu (dane za 2018 r.). To przychody bardzo zbliżone do komercyjnych konkurentów. TVN miało 1,5 mld zł przychodów z reklam, Polsat 1,2 mld zł. W sumie wraz ze sprzedażą licencji, programów i praw, budżet komercyjnej stacji telewizyjnej zamyka się w kwocie 2 mld zł przychodów rocznie, czyli tyle samo co w TVP.

    Telewizja państwowa traci w skutek ograniczenia emisji reklam i zakazu przerywania programów. Nie jest to jednak duża strata. Główne kanały publicznego nadawcy emitują średnio 9,7 min. reklamy na godzinę wobec 12 min. komercyjnych konkurentów. 20 proc. zmniejszenie zasobów rekompensowane jest 1 mld zł (połowa całości przychodów) w postaci abonamentu. To kompensata wielokrotnie przewyższająca wartość ograniczeń prawa do emisji reklam w telewizji publicznej.

    TVP powinna więc być w stanie utrzymać się z pieniędzy, które obecnie generuje, i które są zbliżone do jej konkurentów. Problem nie leży w przychodach lecz w wydatkach. Przykład? TVP zatrudnia 3,7 tys. pracowników, a TVN 1,5 tys. Zwolnienia grupowe, którymi straszy prezes Kurski, bardzo by się TVP przydały.

    Skalę niewydolności finansowej i marnotrawstwa obrazuje porównanie budżetów głównych stacji TV w Polsce. Wraz z dotacją publiczną w wysokości 1,95 mld zł całkowity budżet telewizji państwowej będzie wynosił dwa razy więcej niż TVN lub Polsatu. Sama dotacja wynosi tyle, ile całkowite przychody konkurencji. Jedynym wytłumaczeniem hojności polityków wobec TVP jest chęć budowania własnego, politycznego zaplecza. A skoro, jak twierdzi sam Jarosław Kaczyński, „za pomocą telewizji można w Polsce wykreować taki obraz, jaki się chce”, to jest to zaplecze bezcenne. Niestety, bez talentu i bezczelności Kurskiego może znacznie stracić na wartości.

    Koszty

    W sondażu RW Research dla „Rzeczpospolitej” 40,1 proc. Polaków uważa, że TVP powinna być finansowana wyłącznie z reklam, 23,5 proc., że z pieniędzy publicznych (abonament lub budżet) a prawie 30 proc. chce utrzymania obecnego systemu. Zdanie wyborców nie ma jednak znaczenia.

    Zazwyczaj trzeba wydać pieniądze, żeby wygrać wybory. Wydawało się, że tym razem koszt polityczny jest zbyt duży i trzeba odwrócić kolejność: wygrać wybory, żeby wydać pieniądze. Tymczasem ktoś popełnił błąd i cała układanka się posypała. Najwyraźniej Kaczyński nie mógł znieść jakiegokolwiek sprzeciwu i zareagował instynktownie podbijając stawkę. Do mediów zaczęły docierać przecieki o rozważanej możliwości wycofania poparcia dla Dudy, a to oznaczałoby pewną klęskę i koniec projektu autorytarnego Jarosława Kaczyńskiego.

    Kurski musiał osobiście obrazić Dudę, prawdopodobnie przedstawiając sprawę podpisania ustawy jako czystą formalność. PAD, niezdolny do weta, postanowił wytargować symboliczne zadośćuczynienie za kolejny akt poddaństwa. Panowie się pokłócili i nie byli w stanie ułożyć i wyegzekwować najprostszej gry pozorów: budujące niezależność prezydenta weto, doraźne finansowanie TVP, ustawa po wyborach.

    W prosty sposób można było wyjść z onkologicznej pułapki zastawionej przez opozycję, wzmocnić wizerunek Dudy dalej finansując własne zaplecze polityczne z publicznych pieniędzy. Emocje i uprzedzenia wzięły górę nad polityczną kalkulacją. Jeśli prezes z prezydentem nie są w stanie ułożyć prostej strategii i przy pierwszej skutecznej ofensywie opozycji gubią się i skaczą sobie nawzajem do gardeł, to źle wróży im obu na przyszłość.

    Jakub Bierzyński

Komentarze

vurtilopmer

23 marca 2020

I truly appreciate this post. I have been looking all over for this! Thank goodness I found it on Bing. You have made my day! Thank you again

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *