Jaki jest sens kultu żołnierzy wyklętych? (Polska The Times)

12 marca 2018

Kult żołnierzy wyklętych przybiera coraz bardziej groteskowe formy. W oficjalnej państwowej martyrologii najbardziej czczona staje się jednostka, która najmniej na to zasługuje. Jakby przeciw prawdzie, przeciw historii. Oto bowiem przez aklamację polski Sejm przyjmuje uchwałę upamiętniającą żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych. Premier rządu składa kwiaty na ich grobie przy okazji wizyty w Monachium. W miejscu symbolicznym, w miejscu, gdzie narodził się faszyzm, Mateusz Morawiecki mówi o żydowskich sprawcach Holocaustu i czci pamięć jednostki wojskowej, która jawnie współpracowała z gestapo i której żołnierze dopuścili się licznych zbrodni, zabijając ukrywających się Żydów. Brygada Świętokrzyska zbuntowała się przeciw dowództwu Armii Krajowej, odmówiła wykonania rozkazu i wypowiedziała posłuszeństwo rządowi na uchodźstwie w Londynie. Wycofała się na zachód u boku wycofujących się oddziałów Wehrmachtu w porozumieniu z niemieckim dowództwem.

Dowódca okręgu AK Radom działalność brygady w meldunku z 2 stycznia 1945 roku scharakteryzował następująco: „Działalność NSZ bez zmian. Wyraźna współpraca z Niemcami i plaga społeczeństwa na skutek stosowania rekwizycji. 22 listopada w czasie przemarszu NSZ przez miejscowość Oleszno Niemcy ściągnęli posterunki. Notowane są kontakty z Gestapo”. Później współpraca Brygady Świętokrzyskiej z Niemcami przybrała oficjalną formę.

Warto zaznaczyć, że Brygada Świętokrzyska nigdy nie walczyła z Armią Radziecką. Jej działania jako „żołnierzy wyklętych” sprowadzały się do walk z radzieckimi oddziałami partyzanckimi i jednostkami Armii Ludowej. Sprawa Brygady Świętokrzyskiej pokazuje absurd kultu żołnierzy wyklętych w pełnej krasie.

Po pierwsze, wielu z nich ma historię zaznaczoną zbrodniami wojennymi przeciw ludności cywilnej. Były to zbrodnie mające charakter czystek etnicznych przeciw Białorusinom, Ukraińcom, Słowakom i Żydom. Prowadzący śledztwo w najbardziej jaskrawej sprawie „Burego” białostocki IPN zakończył 30 czerwca 2005 roku uznaniem „Burego” winnym zbrodni ludobójstwa, który to wyrok podtrzymał orzeczeniem z dnia 18.11.2005 Sąd Okręgowy z Białymstoku.

Po drugie, żołnierze wyklęci dokonywali notorycznych napadów rabunkowych na ludność cywilną. Sam Ogień dokonał ich ponad 120, a były to napady brutalne, z bronią w ręku, prowadzące do zaboru mienia pod groźbą śmierci. Śmierć ofiar często im towarzyszyła.

Po trzecie, część żołnierzy wyklętych, tak jak jednostki Brygady Świętokrzyskiej, prowadziła swoją działalność w wyniku buntu przeciw dowódcom, odmowy wykonania rozkazu i podporządkowania się polskim władzom emigracyjnym. Z punktu widzenia prawa byli to typowi dezerterzy, prowadzący działalność przestępczą na ludności cywilnej.

Po czwarte, żołnierze dokonywali zbrodni i napadów na osobach bezbronnych, które padały ich ofiarami z tytułu sprawowanej funkcji, niemającej wiele wspólnego z reżimem, przeciwko któremu walczyli, ale stanowiły łatwy cel jako osoby cywilne. Chodzi mi głównie o nauczycieli szkół wiejskich, strażaków. Łącznie z rąk powojennych partyzantów zginęło ponad 5 tysięcy bezstronnych osób cywilnych.

Po piąte i najważniejsze, działalność powojennej partyzantki w Polsce była skazana na klęskę, z czego zdawali sobie sprawę ich dowódcy. Podział świata pomiędzy zwycięzców wojny został dokonany i żadna partyzantka nie mogła go zmienić. Jedynym skutkiem działalności żołnierzy mogło być dalsze cierpienie i ofiary ludności, zbrodnie i napady oraz fizyczna eliminacja ich samych. Z punktu widzenia politycznego działalność żołnierzy wyklętych była bardzo na rękę nowym okupantom. Z jednej strony stanowili idealny pretekst do  koniecznego wobec działalności zbrodniczych band zacieśniania reżimu, jak przedstawiała to ówczesna propaganda władz, z drugiej, skutecznie budowali społeczne poparcie dla nowej władzy. Jedynym celem ludzi, którzy właśnie przeżyli największą tragedię ludobójstwa XX wieku wobec zagrożenia dla swego życia i mienia, było wprowadzenie ładu i jakiejkolwiek obrony życia i własności. Obrona przed powojennym chaosem, pospolitą bandyterką, szabrownictwem i zbrodniami z bronią w ręku była najważniejszym obok reformy rolnej czynnikiem budowania poparcia dla władz komunistycznych w Polsce.

Z tego punktu widzenia należy zadać jedno pytanie: po co współczesnej polskiej władzy prowokacja w postaci kultu żołnierzy wyklętych? Jaki jest jej sens? Czy to wyłącznie pokaz buty z cyklu „ja wszystko mogę”? Dlaczego spośród tylu bohaterów tamtych czasów wybrano jako przedmiot kultu właśnie tych, którzy najmniej się do tej roli nadają: zbrodniarzy, dezerterów, bandytów, których działalność paradoksalnie miała skutek odwrotny do zamierzonego – skutecznie utrwalała władzę ludową. Nie umiem znaleźć na to pytanie odpowiedzi.

Dlaczego?

Jakub Bierzyński

Komentarze

J.Slotala

12 marca 2018

Kuba podobnie jak Ty, znamy (na szczescie) to tylko z materialow dostepnych, juz opracowanych!
To byly trudne czasy – ale – to nie powod robienia z zabojcow bohaterow! To kolejna mroczna karta jak sie wydaje! Ale probujac niesmialo odpowiedziec na Twoje pytanie „Dlaczego?” odpowiedz jest prosta! To sa bohaterowie PiS i nikt z nimi do tego kultu nie konkuruje maja na to monopol! wiec nastepuje nieudolna proba przepisywania historii i rewaloryzacji podstawowych wartosci ! Powiedzial to Premier Morawiecki! teraz „dobro bedzie dobrem” co w dowolnym tlumaczeniu mozna powiedziec to co dla wszystkich jest dobrem dla nas jest zlem a to co dla wszystkich jest zlem dla nas jest dobrem. Trzeba miec swoich wylacznych bohaterow bo zar religii smolenskiej powoli wygasa! trzeba dalej rzadzic i dzielic! To smutne ale taka odpowiedz na Twoje madre pytanie „Dlaczego?” przychodzi mi do glowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *