Palec Lichockiej jest dla PiS-u zabójczy (Onet)

19 lutego 2020

Kampania Andrzeja Dudy rozwija się źle, sztab prezydenta popełnia błędy. „Sklejenie” kampanii Dudy z PiS-em zmienia wybory prezydenckie w referendum za lub przeciw obecnym rządom. Do tej konfrontacji PO wydaje się znacznie lepiej przygotowana niż w poprzednich wyborach

Kampania Andrzeja Dudy rozwija się źle, sztab prezydenta popełnia błędy. „Sklejenie” kampanii Dudy z PiS-em zmienia wybory prezydenckie w referendum za lub przeciw obecnym rządom. Do tej konfrontacji PO wydaje się znacznie lepiej przygotowana niż w poprzednich wyborach – pisze dla Onetu Jakub Bierzyński*.

 

Błąd pierwszy: radykalizacja

Andrzej Duda nie ma pomysłu na własną kampanię. Jej celem stała się wyłącznie mobilizacja własnego elektoratu. Tyle, że oddani wyborcy prawicy są zbyt nieliczni, by zapewnić Dudzie reelekcję.

By utrzymać stanowisko, prezydent musi zdobyć co najmniej milion głosów więcej niż PiS w ostatnich wyborach parlamentarnych. Tymczasem Andrzej Duda nie próbuje nawet prezentować się jako niezależny polityk, który może rozstrzygać spory, pełnić funkcję arbitra w podzielonym polskim społeczeństwie, „łączyć nie dzielić”.

Wręcz odwrotnie, jego kampania skręca w prawo, jakby głównym przeciwnikiem byli narodowcy z pod znaku Krzysztofa Bosaka. Prezydent jednoznacznie opowiada się za ustawą kagańcową i kontynuacją wojny o niezależne sądy. Tymczasem miał szereg innych opcji, które mogły przekonać do niego umiarkowanych i wahających się wyborców. Mógłby „podpisać, ale się nie uśmiechać”: podpisując ustawę jednocześnie skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego. Wynik byłby nietrudny do przewidzenia, ale przekaz wzmocniłby „niezależny” wizerunek prezydenta.

Zamiast tego, Andrzej Duda robi wszystko by wtopić się w tło swego zaplecza politycznego, opowiadając się jednoznacznie po jednej stronie politycznych podziałów. Taka polityka to wielki wyborczy eksperyment podważający podstawową zasadę udanych kampanii wyborczych: wybory wygrywa ten, kto jest wstanie przekonać do siebie wahających się lub ambiwalentnych wyborców.

Błąd drugi: upartyjnienie

Tymczasem kampania prezydenta kuleje i nie zmienia tego nawet zorganizowana z niebywałą pompą jej inauguracja. Rozbuchana forma kontrastuje z mizerną treścią. Andrzej Duda nie ogłosił niczego nowego. Nie było w jego wystąpieniu ani wizji nowej kadencji, ani obietnic wyborczych. Kontynuacja to jedyne hasło, które przebiło się do świadomości wyborców.

Duda został bardzo szczelnie „ubrany” w szaty Prawa i Sprawiedliwości. Jakże duży kontrast w stosunku do kampanii w 2015 r.! Andrzej Duda był wtedy pozycjonowany jako niezależny polityk, który miał wprowadzić powiew świeżości. Symbolem tamtej kampanii była flaga Platformy Obywatelskiej, którą Duda postawił na mównicy Bronisława Komorowskiego w trakcie telewizyjnej debaty kandydatów. „Nie będę strażnikiem żyrandola”. „Będę prezydentem wszystkich Polaków.” „Nie będę notariuszem władzy”.

Wtedy: młody, energiczny, niezłomny. Dzisiaj jedynie „potrzebny” partii, której politykę ma realizować. Wtedy: 500+, ustawa frankowa, podwyższenie progu podatku dochodowego i obniżenie wieku emerytalnego. Dzisiaj praktycznie nic.

Błąd trzeci: zakładnik

W ten sposób Duda staje się zakładnikiem polityki partii, nad którą nie ma żadnej kontroli, a której baza wyborcza nie tylko nie daje szansy na reelekcję, ale przede wszystkim dynamicznie się kurczy. Notowania PiS spadają. Wyborcy przyzwyczaili się do transferów socjalnych, które „im się po prostu należą” i chcą więcej.

A skarb jest już pusty. PiS zużył ostatnie rezerwy budżetowe na kampanię parlamentarną i nie ma pieniędzy na kolejne obietnice. Zamiast świetlanej przyszłości ludzie konfrontują się z drożyzną w sklepach. Słynny paragon Dudy z poprzednich wyborów kosztuje dzisiaj o jedną czwartą więcej. Co gorsza argument o tym, że „PO wam to wszystko odbierze” nie działa, bo prezydent nie ma takiej władzy.

Duda nie zyskuje na mariażu z PIS, a ponosi ogromne ryzyko uwikłania w bieżącą politykę partii. Sprawa palca posłanki Lichockiej jest tego ryzyka najlepszym przykładem. Już dzisiaj jej zasięg w Internecie przekroczył 100 mln, co stanowi absolutny rekord popularności politycznej treści.

Tymczasem prezydent stanie przed trudnym dylematem: czy podpisać ustawę przeznaczającą 2 mld zł na TVP, jak chce partia. I nie ma dobrego wyjścia. Jeśli podpisze, narazi się na zarzuty, że przekłada partyjny interes nad zdrowie chorych na raka. Jeśli zawetuje, zdradzi swoich najzagorzalszych zwolenników.

Platforma – powrót do gry

Opozycja nie ułatwia sprawy. Oto bowiem po latach marazmu „totalnej opozycji”, Platforma zaczęła inteligentną, rozpisaną na głosy i skuteczną grę z obozem władzy. Sprawa 2 mld zł dla TVP jest tego najlepszym dowodem. Przypomnę, że 1,2 mld zł dotacji dla państwowych mediów uchwalone w styczniu 2019 r. przeszły praktycznie bez echa. Dzisiaj 2 mld zł rozpaliły dyskusję do czerwoności.

Nie jest to wyłącznie zasługa wulgarnego gestu posłanki Lichockiej. Takie gesty w polskiej polityce się zdarzały. To przede wszystkim zasługa kontekstu, w jakim ta ustawa została przez opozycję przedstawiona. Zamiast czystej negacji i oburzenia, mamy alternatywę: finansowanie narodowego programu onkologicznego.

Marszałek Tomasz Grodzki umiejętnie zmienił dyskusję z abstrakcyjnego poziomu „niczyich” pieniędzy z budżetu na problem, który dotyczy osobiście większość polskich rodzin. Do dlatego palec Lichockiej jest dla PiSu zabójczy. Nie jest to palec pokazany politykom, ale śmiertelnie chorym ludziom i ich rodzinom.

PO umiejętnie wpisuje Dudę w ten kontekst. Małgorzata Kidawa-Błońska zażądała od prezydenta zawetowania ustawy, w ten sposób ponosząc polityczne koszty każdej decyzji w tej sprawie. PO próbuje odebrać Dudzie suwerenność polityczną. Jeśli podpisze – pokaże gest Lichockiej chorym, jeśli zawetuje – ugnie się pod presją i opozycja będzie mogła ogłosić zwycięstwo. Palec Lichockiej pokazuje, że Platforma po wielu latach intelektualnego zastoju wraca do politycznej gry i robi to w wielkim stylu.

Strojenie wyborczej orkiestry

Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, Małgorzata Kidawa-Błońska nie poddaje się swoim sztabowcom, którzy namawiają ją do bezpośredniego atakowania Andrzeja Dudy. To bardzo dobrze świadczy o jej instynkcie politycznym. Atak zawsze wzmacnia cel ataku, stawia obie strony sporu na tym samym poziomie dyskursu.

Tymczasem planowanie kampanii wyborczych przypomina strojenie orkiestry. Nie chodzi o to, żeby każdy grał tę samą melodię. To była kakofonia „opozycji totalnej” w wydaniu Grzegorza Schetyny. Chodzi o to, żeby umiejętnie zestroić instrumenty. Platforma uczy się tej trudnej sztuki. I tak Kidawa-Błońska gra rolę „prawdziwej Prezydent” obiecującej „bezpieczną Polskę”.

Wybory wygra ten, kto skutecznie przekona Polaków, zmęczonych nieustającą polityczną wojną domową, że może odegrać rolę mądrego arbitra w narodowym sporze. Andrzej Duda z tej roli zrezygnował. Jego kontrkandydatka próbuję tę rolę odgrywać. Kidawa-Błońska prowadzi kampanię pozytywną. Mówi o sobie, nie o przeciwnikach. Solista gra inną partyturę niż sekcja rytmiczna. Nareszcie! Atak na Andrzeja Dudę trzeba prowadzić innymi środkami. Po pierwsze politykami partyjnymi. Po drugie opozycją uliczną. Ten podział ról jest w kampanii coraz bardziej widoczny.

Bez wstydu

I tu pojawia się kolejny problem Andrzeja Dudy – wydarzenia w Pucku.

PO nauczyła się od swoich przeciwników, jak storpedować kampanię oponenta. Jeśli, tak jak aktywiści PIS niszczyli spotkania z wyborcami Bronisława Komorowskiego, teraz opozycja uliczna będzie atakować kampanię Dudy, to może ją praktycznie sparaliżować, a najważniejszy instrument budowania popularności Andrzeja Dudy — spotkania z wyborcami — zamienią się w farsę.

To drugi najpoważniejszy problem dla jego reelekcji, bo machina propagandowa PiS wydaje się wobec tych wydarzeń bezradna. Nagłośnienie rzekomego chamstwa w Pucku może dać antypisowskim aktywistom wiatru w żagle: „Jeśli mówią o nas w Wiadomościach, to tym lepiej”. Stosowany do tej pory mechanizm zawstydzania nie zadziałał.

Małgorzata Kidawa-Błońska zignorowała wezwania do potępienia ludzi, którzy wygwizdali Dudę. Mało tego, przyjaźnie się z nimi przywitała. W ten sposób wytrąciła prawicy jeden z najważniejszych instrumentów politycznych, czyli jednostronną polityczną poprawność: „My możemy wszystko, wy macie się wstydzić”.

Do tej pory walka polityczna przypomniała nierówną grę, w której jedna strona grała w szachy, a druga w zbijaka. Odmowa udziału w zakłamanej grze przeprosin i wstydu wokół wydarzeń w Pucku bardzo dobrze wróży dla skuteczności politycznej Platformy Obywatelskiej.

Jeśli bilans błędów i sukcesów z pierwszego tygodnia kampanii prezydenckiej się nie zmieni, Andrzej Duda pożegna się pałacem prezydenckim, a Jarosław Kaczyński z władzą.

Jakub Bierzyński

Komentarze

jozue

19 lutego 2020

PO rozdało 27 MLD ZŁ na ratunek strefie euro w której nie jesteśmy, gdzie byliście, gdy 24 MLD ZŁ poszło na ratowanie Grecji. Gdzie byli POlitycy PO, strażnicy demokracyji jak Bierzyński , gdy umarzali 1 MLD 200 MLN ZL GAZPROMOWI ? Wtedy nie trzeba było nic dawać na niepełnosprawnych na onkologie bo ludzie nie chorowali a ci chorzy cudem zdrowieli. W tej narracji antypisowskiej okazuje się ,ze to co było miedzy 2007 a 2015 to był dramat, horror i koszmar. Teraz serwujecie tylko OBŁUDE, HIPOKRYZJE I ZWYKŁĄ BEZCZELNOŚĆ
A palec Lichockiej cieszy zwolenników PIS. DUDA wygra w I turze i pseudointelektualiście będzie głupio.

Arczypalt Burczypas

20 lutego 2020

Mateńko kochana! 🙂 choć w połowie podobnych kocopołów nie czytałem… chyba od, na szczęście dla Rzeczypospolitej, minionych czasów, Bula Komorowskiego. Nie ma czegoś takiego jak ustawa kagańcowa. Natura nie zna podobnego idiotyzmu. Jest za to, popierana przez 80% wyborców – ustawa dyscyplinująca środowisko sędziowskie. To środowisko które miało samo się oczyścić (w/g słów Strzembosza) a które stało się przetrwalnikiem najgorszych miernot i popłuczyn komunistycznej palestry. Prezydent Rzeczpospolitej, Andrzej Duda w nic się nie „wtapia” – bo nie musi. Jest wszak kandydatem Zjednoczonej Prawicy! Nie jest też wcale <>. J/w – jest kandydatem ZP to kogo ma reprezentować? Resortowe dzieci? <> – łgarstwo! Od początku kampanii z 2015 był przedstawiany jako kandydat ZP. Serio, myślisz, Pan że ludzie mają tak krótką pamięć? Może wyborcy PO? Chciałem, Ci powiedzieć że Prezydent Andrzej Duda zawetował więcej ustaw niż Bronek – musisz to wiedzieć(!) jeśli bez odruchu wymiotnego chcesz, Pan, spoglądać w lustro. Skarb jest pusty, tak? Ileż ja razy już to słyszałem! 500+ miało pogrzebać polską gospodarkę, niehandlowe niedziele -też, 500+ na pierwsze dziecko – też, 13 emerytura – też. I ciągle nic! Zrównoważony budżet uchwalony. Ale w/g podobnych do Pana indolentów skarb pusty! Nie ma ŻADNEJ drożyzny w sklepach(!) a akcja z paragonem posła-trefnisia Jońskiego została, już dawno, obśmiana. Bidulek dobrał inne produkty: -PAD kupuje cukier zwykły, Pan Joński drobny, który jest zawsze 2x droższy, -PAD kupuje jajka M na „palecie” 30 szt, Pan Joński 3×10 szt rozmiar L. Te pakowane po 10 zawsze są droższe no i rozmiar nie M tylko L. itd, itp. No błagam! Panie B. Bądź Pan poważny! 2 mld? Serio? A ilu chorych na raka zabił Tusk ze swoją kamarylą? 27 mld na pomoc „strefie euro” (do której nawet nie należeliśmy i dzięki Bogu nadal nie należymy), 25 mld na pomoc Grecji, 1,5 mld umorzonego długu Gazpromowi, 250 mld zajumane z OFE – dalej wymieniać? No błagam, miej, Pan, litość! Palec Lichockiej? A palec Balcerowicza, tzw. sędziego Żurka, prez. Warszawy Trzaskowskiego? Nic? Nie pamięta Pan? No trudno. Nie ma czegoś takiego jak „opozycja uliczna. I pan to wie. Są „tituszki” opłacane przez sztab Kidawy. Raz to Warszawiacy, raz Górale a teraz robili za Kaszubów. Zresztą Kidawa podziękowała im pięknie w Pucku, wyściskała i omal nie wycałowała że „tak pięknie ich było słychać”. Tyle tylko że to była uroczystość 100-lecia zaślubin Polski z morzem a nie wiec wyborczy. Normalni ludzie potrafią rozpoznać różnicę – w odróżnieniu od płatnych chuliganów. Marszałek „koperta” Grodzki już się wytłumaczył z zarzutów kilkunastu osób zeznających pod swoimi nazwiskami, o łapownictwie tego typka? Czy potrafi tylko wysyłać pozwy by zastraszyć ludzi których i tak już raz skrzywdził? Dalej wymieniać? Czy może wystarczy?

jpi

28 lutego 2020

Wirus to ostatnia szansa dla Dudy – będzie próbował przesunąć wybory.

vurtilopmer

27 marca 2020

This is very interesting, You’re a very skilled blogger. I’ve joined your rss feed and look forward to seeking more of your excellent post. Also, I’ve shared your web site in my social networks!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *