• Sytuacja w szpitalach jest dramatyczna, a rząd próbuje kneblować usta lekarzom
    • Powinniśmy wykorzystać puste hotele i stojącą gastronomię do skutecznej kwarantanny
    • Nie wiemy, ile naprawdę jest ofiar epidemii w Polsce
    • Rząd uprawia propagandę, ale ta zawsze ma swoje granice

Szumowski: albo zamknięcie państwa, albo setki zmarłych (20.03)

Jak pisałem w Onecie, powszechna kwarantanna ma moim zdaniem znaczenie jedynie psychologiczne. Ludzie czują się bezpiecznie w domach. Według epidemiologów 80 proc. zakażeń ma miejsce w najbliższym otoczeniu a całkowite odizolowanie gospodarstw domowych od zewnętrznego świata jest niemożliwe.

Wśród krajów europejskich Szwecja jest jedynym, który nie stosuje kwarantanny w żadnej formie. Instytucje publiczne są normalnie otwarte, restauracje i bary działają, nie ma zakazu zgromadzeń (do 50 osób). Dynamika przyrostu zakażonych w Szwecji jest niższa niż w Polsce (średnia dzienna z 20 dni Polska x1,19, Szwecja x1,16).

Gliński: Ten wirus się rozprzestrzenia. Restrykcje będą musiały być jeszcze poważniejsze (29.03)

Innymi słowy: mamy problem, to co robimy nie działa. Rozwiązanie: róbmy to samo tylko bardziej. Klasyka irracjonalności.

Kwarantanna domowa obejmuje w tej chwili 150 tys. osób. Jej koszty gospodarcze i społeczne są olbrzymie. Znaczna część z tych 150 tys. to niepracujący będący na utrzymaniu swoich rodzin. Wraz z postępem epidemii ta liczba wielokrotnie wrośnie.

Kwarantanna domowa nie działa, bo co prawda w jakimś stopniu odseparowuje potencjalnie zarażonych od społeczeństwa, ale miesza ich ze zdrowymi członkami najbliższej rodziny. Jeśli poddani kwarantannie są nosicielami prawdopodobieństwo zarażenia najbliższych graniczy z pewnością.

Rozwiązaniem skuteczniejszym i zdecydowanie tańszym jest przeprowadzenie testów u wszystkich osób należących do grupy ryzyka. Test kosztuje wielokrotnie mniej niż utrata dochodów na dwa tygodnie lub dłużej. Wszystkie doświadczenia międzynarodowe wskazują jednoznacznie – kluczem do wygrania z epidemią jest masowe prowadzenie testów i skuteczne oddzielanie zarażonych od zdrowych. Polski rząd robi dokładnie odwrotnie.

Szumowski: mamy wystarczającą ilość testów na koronawirusa (23.03.)

Tymczasem prawdziwie skuteczna kwarantanna może być przeprowadzona stosunkowo małym kosztem. Polska dysponuje 825 tys. miejsc noclegowych. Hotele i pensjonaty stoją puste. Czy rząd nie może wykorzystać ich jako miejsca kwarantanny dla 80 proc. nosicieli wirusa którzy przechodzą chorobę bezobjawowo lub łagodnie i nie wymagają hospitalizacji? Czy nie lepiej zapłacić hotelarzom ustalonego ryczałtu dając im jakikolwiek dochód zamiast wypłacać zasiłki dla bezrobotnych byłych pracowników hoteli? Może lepiej ustalić zryczałtowany koszt wyżywienia dla tych osób i dać przetrwać w ten sposób gastronomii?

Nie ma wątpliwości, że koszty testów, miejsca noclegowego i utrzymania to mniej niż koszty wyłączenia z aktywności zawodowej stek tysięcy ludzi. Wkrótce do kosztów trzeba będzie dodać zasiłki dla co najmniej 1 mln bezrobotnych. Nie stać nas na brak testów, Polska jest zbyt biednym krajem.

Morawiecki: podjęte przez Polskę działania przynoszą efekty (19.03)

Zapowiadana przez Mateusza Morawieckiego kontrola sanitarna na granicach to fikcja i sprowadza się do pomiaru temperatury i wypełnienia druczka. Efekt to wielokilometrowe kolejki tirów do granicy.

Ten sam rezultat można było uzyskać dziecinnie łatwo. Obok smsa od operatora, który otrzymuje każdy przekraczający granice, można było wysłać link do wymaganego kwestionariusza online. Każdy przekraczający granice miałby parę godzin na wypełnienie ankiety. Krnąbrni dostaliby ostrzeżenie ponownym smsem.

Za pomocą standardowej geolokalizacji można wyegzekwować warunki kwarantanny. Koszty żadne. Cała technologia jest pod ręką. Wystarczyło tylko pomyśleć. Tymczasem opuszczone szlabany na granicach, poza tym, że robią dobre wrażenie w telewizji (“rząd działa stanowczo i chroni Polaków”), oznaczają gigantyczne opóźnienia w dostawach, bankructwo przewoźników, a przede wszystkim postępujący proces wygaszania polskiego przemysłu.

Brakuje surowców i części, nie ma jak wysłać wyprodukowanych towarów. Wygaszanie to specjalność PiS. Wygląda na to, że ofiarą kolejnego procesu wygaszania będzie cała polska gospodarka.

Morawiecki: testów na koronawirusa mamy absolutnie wystarczająco (18.03)

Największym zagrożeniem jest w tej chwili wizyta w placówce służby zdrowia. Chaos i brak procedur powodują, że to szpitale stają się ogniskami epidemii. W jednym szpitalu w Radomiu zaraziło się aż 115 osób! 67 szpitali lub oddziałów jest w tej chwili całkowicie wyłączonych z pracy (stan na 5.04).

Główny problem to brak materiałów ochronnych. Po miesiącu epidemii minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiedział rekomendacje noszenia maseczek przez lekarzy. Dlaczego dopiero teraz? Bo do tej pory masek nie starczało nawet dla nich. Szpitale otrzymywały symboliczne ilości sprzętu ochronnego.

Personel medyczny choć najbardziej narażony na kontakt z wirusem nie jest regularnie poddawany testom. Tymczasem PiS odrzucił poprawkę opozycji wprowadzającą obowiązek takich testów co tydzień. Już dziś ponad 4,5 tys. medyków jest na kwarantannie, a 500 z nich jest zarażonych (17 proc. – to najwyższy odsetek w Europie). Za tydzień lub dwa po prostu nie będzie miał nas kto leczyć. Sytuacja jest dramatyczna. Szpitale błagają organizacje pozarządowe o środki ochrony.

Tymczasem Szumowski robi wszystko, żeby ukryć problem. Próbuje się zakneblować usta pielęgniarkom i lekarzom grożąc wyrzuceniem z pracy.

Morawiecki: Polska zaczęła przygotowania na nadejście koronawirusa parę miesięcy temu (18.03)

Morawiecki: musimy radzić sobie z okolicznościami, których nikt się jeszcze miesiąc temu nie spodziewał, dwa miesiące temu nikt o tym nie wiedział (19.03)

Rząd mówi o bankructwie lub zapadnięciu się państwa podczas gdy w oficjalnej propagandzie obowiązuje jeden przekaz: Polska radzi sobie z kryzysem najlepiej w Europie. Dziennikarze porównują statystyki z różnych krajów dowodząc, że polska strategia zamknięcia kraju jest skuteczna. Najczęściej popełniane błędy to:

  • porównywanie statystyk z tych samych okresów, podczas gdy przesunięcie wybuchu epidemii w różnych krajach przekracza miesiąc. Takie dane są nieporównywalne. Porównywać można jedynie dane od 50. lub 100. zakażonego (zakłada się, że powyżej tej liczby rozwój epidemii nie jest losowy)
  • liczby zarażonych w różnych krajach są ściśle skorelowane z liczbą przeprowadzonych testów. Paradoks polega na tym, że im więcej testów i skuteczniejsza walka z epidemią tym gorsze (wyższe) statystyki zarażonych. W Polsce przeprowadza się najmniej testów na liczbę mieszkańców w Europie
  • liczba zgonów zależy od definicji przyczyny śmierci. We Włoszech wszystkich zmarłych nosicieli klasyfikuje się jako ofiary wirusa (7 proc. śmiertelności) w Polsce (1,7 proc. śmiertelności) jedynie tych, których zgonu nie można przypisać innym chorobom. Ponadto w Polsce nie bada się zmarłych na obecność wirusa. Statystki nie obejmują tych, którzy zmarli przed pobraniem próbek.

Jak widać stosunkowo łatwo jest manipulować statystyką epidemii. Gdy poznamy miesięczne statystyki zgonów w Polsce okaże się, że od marca gwałtownie wzrosła liczba zmarłych z pospolitych przyczyn. Te zgony są politycznie neutralne i nie budzą przerażenia. Im mniej ofiar tym skuteczniejsza polityka rządu, wyższe notowania i szanse wyborcze. Prawda jednak wyjdzie na jaw, gdy w kostnicach zabraknie miejsc.

Morawiecki: w wielu działaniach wyprzedzamy inne kraje UE (02.03.)

Rząd wprowadza kolejne obostrzenia. Zakaz wstępu do lasu jest po prostu groteskowy. Wraz z narastaniem epidemii trzeba ukryć bezradność i fiasko własnej polityki. Tyle, że to działania czysto propagandowe.

Zdecydowanie skuteczniejszym i tańszym sposobem ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa jest obowiązek chodzenia w maseczkach [choć co do tego pełnej zgody wśród naukowców nie ma, o czym pisało POLITICO]. Tyle, że maseczek nie ma nawet dla szpitali. Polski rząd nie uczestniczył w przetargu na sprzęt ochronny, który UE ogłosiła w lutym.

Dzisiaj TVP oskarża Unię o bezczynność. Nie złożono zamówień publicznych w kraju, a zakupy WOSP w Chinach za 25 mln zł zostały w Chinach. Dlaczego? Bo warunkiem transportu było przejęcie sprzętu przez Agencję Zapasów Materiałowych. Agencję, która przez lata kupowała węgiel ratując polskie kopalnie przed bankructwem. Jeszcze 28 lutego Minister Zdrowia zapewniał, że Agencja ma wszelkie niezbędne środki.

Morawiecki: chcemy być przygotowani nawet nadmiarowo na wypadek, gdyby wirus pojawił się w Polsce (24.02)

Za każdym razem, gdy władza stoi przed wyborem: propaganda czy realne przeciwdziałanie epidemii, wybiera propagandę. Żywioł wirusa jest niewrażliwy na zaklęcia. Dynamika zgonów w Polsce pokrywa się z Francją. Różnica to 20 dni przesunięcia w punkcie startu epidemii.

Jeśli chcemy wyobrazić sobie w jakich warunkach będą przeprowadzane wybory, wystarczy obserwować wiadomości z Paryża: 8 tys. zgonów, pociągi i stadiony przerabiane na szpitale. Nawet najlepsza propaganda ma swoje granice.

Jakub Bierzyński