Kult żołnierzy wyklętych przybiera coraz bardziej groteskowe formy. W oficjalnej państwowej martyrologii najbardziej czczona staje się jednostka, która najmniej na to zasługuje. Jakby przeciw prawdzie, przeciw historii. Oto bowiem przez aklamację polski Sejm przyjmuje uchwałę upamiętniającą żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych. Premier rządu składa kwiaty na ich grobie przy okazji wizyty w Monachium. W miejscu symbolicznym, w miejscu, gdzie narodził się faszyzm, Mateusz Morawiecki mówi o żydowskich sprawcach Holocaustu i czci pamięć jednostki wojskowej, która jawnie współpracowała z gestapo i której żołnierze dopuścili się licznych zbrodni, zabijając ukrywających się Żydów. Brygada Świętokrzyska zbuntowała się przeciw dowództwu Armii Krajowej, odmówiła wykonania rozkazu i wypowiedziała posłuszeństwo rządowi na uchodźstwie w Londynie. Wycofała się na zachód u boku wycofujących się oddziałów Wehrmachtu w porozumieniu z niemieckim dowództwem.